po zawodówce

Nie idź na studia! Żyj na poziomie po zawodówce internetowej :)

Bezsens studiowania na niektórych kierunkach IT czy na zarządzaniu i marketingu może sięgać sufitu. Jak powiększyć swoją szansę na dobrą pracę o 1000 % i oszczędzić 4,5 roku? Czy nie lepiej przeszkolić się np. w Internecie, z wąskiej specjalizacji i mieć wiedzę jak „po zawodówce”?

W Polsce mamy już prawie 4 mln magistrów. 10% z nich nie ma pracy. Wśród świeżych absolwentów prawie co trzeci jest bezrobotny. Liczę wyłącznie osoby rejestrujące się w UP! Powodem jest m.in. polska edukacja. Produkcja bezrobotnych to ich główne zajęcie.
W ostatnim moim tekście na Antyweb przedstawiłem sposób na półroczne przeszkolenie się w zawodzie front-end developera. Były głosy pozytywne i negatywne. Jednak przedstawiony sposób działa, bo go „przetestowałem” na kilku osobach (nietechnicznych), które dziś zarabiają grubo ponad średnią krajową. Sposób:

  • przejście kursów Codecademy.com i CodeSchool.com, w zakresie HTML, CSS, JavaScript (bez programowania obiektowego), JQuery, SASS, Twitter Bootstrap (2 miesiące),
  • darmowa pomoc startupowcom w tworzeniu szablonów dla ich serwisów,
  • zbudowanie na tej podstawie portfolio, gdzie serwisy istnieją w sieci, ewentualne zebranie rekomendacji,
  • uczestnictwo w grupach i blogach specjalistów front-end, często ludzi, którzy nie są wyłącznie po zawodówce internetowej,
  • napisanie CV, wyszukanie ofert, także za granicą (np. http://jobsearch.monster.co.uk/jobs/?q=html&cy=uk),
  • zgłoszenie się na rozmowę i w razie powodzenia rozpoczęcie pracy.
To oczywiście przykład, który łatwo mi było napisać bo sam kiedyś byłem koderem HTML/CSS. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie stworzyć takie sposoby dla e-marketingu, e-PR, back-end developerów (http://devbootcamp.com/ – 90% osób po kursie dostało pracę ~$80.000/year). Doświadczenie na pewno jest ważne, ale właściwie przekazana wiedza zwiększa kilkakrotnie szanse na rynku pracy, bo z dobrą wiedzą doświadczenie mogę zacząć zdobywać sam np. w ramach własnej działalności gospodarczej (DG). Aby spróbować DG nie muszę mieć 10 lat doświadczenia. Sam przepracowałem już 13 lat w Internecie i nie sądzę aby każdy musiał przejść tyle samo aby wiedzieć to co ja.
Oczywiście nie wszyscy planują pracować w Internecie, ale każdy może spróbować. Nawet na nietechnicznych kierunkach dostępnych np. na serwisach Coursera, Lynda, ShowMe, KhanAcademy…

Co po zawodówce w necie, a co po studiach informatycznych?

Wielu oburzyło się na stwierdzenie „nie idź na studia informatyczne”. Ok, zwracam honor. Nie wszystko jest tak proste jak bycie front-end developerem. Jednak warto zapytać samego siebie przed takimi studiami, co chcę potem robić. Jeśli chcesz pracować przy systemach SAP, CRM, ERP lub oprogramowaniu sterowników sprzętu – zgoda, tu ścieżka jest trudniejsza.
Jeśli jednak planujesz działać np. w Internecie, a dokładniej w szeroko pojętym Social Media, to w moim przypadku widziałem na swoich studiach (kierunek: e-biznes) ciężkie zaległości jakie miały osoby prowadzące zajęcia. To samo tyczy się kierunków z parafii „zarządzanie i marketing”. Jeśli np. planujesz robić aplikacje w Ruby on Rails, wystarczy wspomniany Dev Bootcamp z US. Spędzasz 9 tygodni na nauce zamiast 5 lat.
Korzyści ze studiowania (argumenty adwersarzy)

  • zdobywanie kontaktów na przyszłość,
  • zdobywanie wiedzy kontekstowej,
  • nauka pracy grupowej i komunikacji,
  • ostatni czas na imprezy,
  • podróże.
Po zawodówce jestem nikim
…a po zawodówce jestem nikim 🙂

Jeśli chodzi o networking, w moim przypadku cała paczka znajomych poszła w zupełnie różnych kierunkach po studiach, więc te kontakty nie przydały mi się za bardzo w biznesie. Poza tym w trakcie i „po zawodówce w sieci” mogę również zdobywać nowe znajomości na imprezach i konferencjach branżowych.
Kolejna rzecz – zdobywanie wiedzy kontekstowej jest przydatne, jeśli określony zostanie cel, któremu ona służy. W moim przypadku 90% studenckiej wiedzy było zbędne. A nauka wspólnej pracy w grupie i komunikacji na studiach to mit. 1 pracuje, reszta się obija bo case, nad którym pracują jest często abstrakcyjny i mało interesujący. Imprezy i podróże w czasach kiedy „po zawodówce internetowej” często możemy pracować online, nie jest jakąś super zaletą.
A co po zawodówce internetowej, kiedy wcześnie zaczynasz pracę?

  • wąska specjalizacja, odrzucanie zbędnej wiedzy,
  • praca grupowa na gorąco,
  • poznawanie świata poprzez poznawanie prawdziwych potrzeb ludzi (poprzez świadczone czy tworzone usługi/produkty),
  • nauka odpowiedzialności,
  • lepsza wiedza o projektowaniu ścieżki zawodowej.
Czytaj również:  Networking? Nie, dziękuję.

W obiegu jest też parę kwestii ogólnych co do potrzeby studiów:

  • „musisz się wysilić i robić coś poza zajęciami, aby budować swoją wartość” – ja pierd… i to ma być uzasadnienie tego, że 90% zajęć to fikcja? To po co studia, z takim tłumaczeniem wolę być robolem po zawodówce!
  • Niemcy do dzisiaj się dziwią, że ludzie w Polsce robią doktorat od razu po studiach, ba, studia od razu po liceum; najpierw popracuj, później rób doktoraty, to jest ich podejście,
  • „studia to po prostu fajny kawałek życia” – ok, tylko wtedy powiedzmy sobie jasno, że studia to taka kolonia dla nastolatków, gdzie wykłady to tylko przykra przerwa w zabawach i grach,
  • „ale moje studia były super!” – gratuluję, jesteś w dużej mniejszości, ale jak dalej będziemy bazować na wyjątkach to średni poziom naszego szkolnictwa dalej będzie mierny,
  • „wiedza kontekstowa jest ważna, nawet jeśli nie przydaje się w pracy od razu” – od razu nie? To zapomnisz ją wkrótce, albo świat tak się zmieni, że już wszystko będzie nieaktualne, albo najlepiej od razu zostań pracownikiem naukowym,
  • „musisz wiedzieć po co idziesz na studia” – ok, ale uczelnie też powinny komunikować bardzo jasno jaki jest cel ich studiów. Np. „możliwe zawody po naszym kierunku to: X, Y, Z. Po zakończeniu naszych studiów 30% dostało pracę w pierwszym roku”, itd. Uczelnie tez muszą być świadome po co istnieją, a nie zrzucać wszystko na 19-nastolatków,
  • „studia to świątynia wiedzy” – zgoda, ale nauczmy się jak fajnie przetwarzać te wiedzę i sensownie rozdawać innym.

Mój cel studiowania – praca!

Nie prowadziłem badań ile osób tak odpowie odnośnie celu studiów. Wśród znajomych 100%. Wśród nich 80% mówi, że studia nie przydały się im w poszukiwaniu pracy. Kilku zaprosiłem do mojej „internetowej szkółki”. A pomimo, że np. skończyli psychologię, teraz, po zawodówce z kodowania html/css, pracują przy moich projektach i u innych pracodawców!
Może żeby nie negatywizować na maksa, z których szkół Wy jesteście zadowoleni, jak Wam się przydały w zawodzie? Ja np. super wspominam studia podyplomowe na PWr, na kierunku Zarządzanie Projektami, prowadzone przez firmę GetManager.pl.
Obecnie uczę się zarządzania e-produktami. Wyłącznie w Internecie. Korzystam z materiałów i kontaktów z lepszymi ode mnie. 🙂
Zapraszam do wpisu o moim projekcie szkoły internetowej lub bezpośrednio na Codemy.pl.

Czytaj również:  Trolling w komentarzach

Komentarze (Dodaj swój):

  1. to można odnieść nie tylko do studiów i pracy związanej z Internetem, ale w ogóle do studiów, w tym momencie studia to ukryte bezrobocie, ludzie studiują bo nie wiedzą co ze sobą zrobić i mają kolejne 5 lat do namysłu

    1. Teraz na studia idzie się po to by przedłużyć młodość. Rodzice dają pieniądze, nie kontrolują i można poszaleć pod przykrywką edukacji. Nie jest istotne co się studiuje byle to robić.

    2. Jedno nie wyklucza drugiego, też uczę się na własną rękę, ponieważ na studiach większość interesujących mnie zagadnień potraktowane jest pobieżnie. Ale po zakończeniu edukacji będę miał papierek, wiedzę ogólną nie tylko z dziedzin które mnie interesują no i się wybawię. 😛

  2. to można odnieść nie tylko do studiów i pracy związanej z Internetem, ale w ogóle do studiów, w tym momencie studia to ukryte bezrobocie, ludzie studiują bo nie wiedzą co ze sobą zrobić i mają kolejne 5 lat do namysłu

  3. Kinga Smerecka to znaczy, że 5 lat mogą myśleć co ze sobą zrobić zamiast pracować? przecież to bez sensu, bo przez te 5 lat muszą chyba za coś żyć? Więc raczej nie mają czasu do namysłu.

  4. to znaczy, że 5 lat mogą myśleć co ze sobą zrobić zamiast pracować? przecież to bez sensu, bo przez te 5 lat muszą chyba za coś żyć? Więc raczej nie mają czasu do namysłu.

  5. Studia są bardzo potrzebne. Z tym że nie służą zdobywaniu zawodu. Można się bez nich obejść, tak jak można obejść się bez literatury czy teatru. Z tym że studia, przynajnmiej moje, filologia angielska, dostarczyły mi szeregu narzędzi związanych z komunikacją, formułowaniem myśli i wiele wiele innych których nie nauczyłby mnie żaden internetowy kurs. Bardzo przydają mi się w pracy i w zasadzie stanowią o mojej przewadzę konkurencyjnej. Ale nie studiowałem po to żeby zdobyć pracę, uniwersytet to nie przedsiębiorstwo szkoleniowo-treningowe przecież.
    Problem też w tym, że uczelnia uczelni nierówna. Nie każdy przedmiot na uczelni się przydaje, nie każda uczy równie skutecznie, nie każdy wykładowca daje gwarancje poziomu nauczania. Może ja miałem szczęście trafiając tam gdzie trafiłem?

    1. Hej Cyrylu, śmiem twierdzić, że są kursy i szkolenia, które dużo szybciej dostarczyłyby Ci narzędzi efektywnej komunikacji. Jestem wręcz tego całkowicie pewien, bo sam tego rodzaju umiejętności zdobyłem ucząc się w większości zdalnie.

    2. Jeśli mówimy o: pisaniu (przejrzystym naukowym anglosaskim stylem), fonetyce oraz konstrukcji wypowiedzi w języku angielskim, wraz ze zrozumieniem struktury i historii składni języka czy też zajęcia z analizy zjawisk i artefaktów kultury, historii i literatury to jednak śmiem wątpić. Choć zawsze jestem otwarty na zmianę przekonania i wciąż się uczę.

  6. Studia są bardzo potrzebne. Z tym że nie służą zdobywaniu zawodu. Można się bez nich obejść, tak jak można obejść się bez literatury czy teatru. Z tym że studia, przynajnmiej moje, filologia angielska, dostarczyły mi szeregu narzędzi związanych z komunikacją, formułowaniem myśli i wiele wiele innych których nie nauczyłby mnie żaden internetowy kurs. Bardzo przydają mi się w pracy i w zasadzie stanowią o mojej przewadzę konkurencyjnej. Ale nie studiowałem po to żeby zdobyć pracę, uniwersytet to nie przedsiębiorstwo szkoleniowo-treningowe przecież.
    Problem też w tym, że uczelnia uczelni nierówna. Nie każdy przedmiot na uczelni się przydaje, nie każda uczy równie skutecznie, nie każdy wykładowca daje gwarancje poziomu nauczania. Może ja miałem szczęście trafiając tam gdzie trafiłem?

  7. Jest jeszcze coś takiego jak granica kompetencji. Na studiach na taki frond-end poświęca się ok. 2sem – co umożliwia swobodne działanie na poziomie takiej "internetowej zawodówki". A co więcej taki absolwent ma jeszcze wiedzę naukową a nie tylko techniczną i jest w stanie tworzyć.

  8. Jest jeszcze coś takiego jak granica kompetencji. Na studiach na taki frond-end poświęca się ok. 2sem – co umożliwia swobodne działanie na poziomie takiej "internetowej zawodówki". A co więcej taki absolwent ma jeszcze wiedzę naukową a nie tylko techniczną i jest w stanie tworzyć.

  9. Hej Cyrylu, śmiem twierdzić, że są kursy i szkolenia, które dużo szybciej dostarczyłyby Ci narzędzi efektywnej komunikacji. Jestem wręcz tego całkowicie pewien, bo sam tego rodzaju umiejętności zdobyłem ucząc się w większości zdalnie.

  10. Jeśli mówimy o: pisaniu (przejrzystym naukowym anglosaskim stylem), fonetyce oraz konstrukcji wypowiedzi w języku angielskim, wraz ze zrozumieniem struktury i historii składni języka czy też zajęcia z analizy zjawisk i artefaktów kultury, historii i literatury to jednak śmiem wątpić. Choć zawsze jestem otwarty na zmianę przekonania i wciąż się uczę.

  11. Teraz na studia idzie się po to by przedłużyć młodość. Rodzice dają pieniądze, nie kontrolują i można poszaleć pod przykrywką edukacji. Nie jest istotne co się studiuje byle to robić.

  12. Jedno nie wyklucza drugiego, też uczę się na własną rękę, ponieważ na studiach większość interesujących mnie zagadnień potraktowane jest pobieżnie. Ale po zakończeniu edukacji będę miał papierek, wiedzę ogólną nie tylko z dziedzin które mnie interesują no i się wybawię. 😛

    1. hehe. swoją drogą ciekawa historia z moimi studiami.
      1. matura (stara), składanie papierów: informa uam, informa polibuda, zarzadzanie i marketing poliubuda
      2. egzaminy, dostaje sie i n a informe i na zarzadzenie (i marketing…) -> wybieram ZiM zwabiony specjalizacją "Gospodarka elektroniczna", bo "przecież już ogarniam kompy" 😉
      3.Kończę 3 rok, nadchodzi czas wyboru specjalizacji… za mało chętnych by utworzyli Gospodarkę Elektroniczną…(r u kidding me?)
      4. Wybieramy razem z innymi niepocieszonymi tzw. mniejsze zło – "Inżynieria komunikacji interpersonalnej & PR"
      I okazało się że były to najlepsze studia (tzn. od początku specjalki;) jakie mogłem wybrać -> idealnie uzupełniały techniczny bełkot o ludzkie umiejętności autoprezentacji, socjotechniki, negocjacji, psychologii itp.
      Tak, wiem, jestem wyjątkiem który potwierdza regułę, że jednak studia w PL nic nie dają, ale serio – studiowałem social media zanim na dobre się zaczęło, propsy dla Marek Miadowicz – the best wykładowca ever 😀

    2. nie miałbym przez 3 lata tego co uwielbiam najbardziej – różnorodności 😉 (Zarządzanie na polibudzie to zbriór wszystkich kierunków technicznych w postraci przedmiotów 1 lub 2 semestrowych;)
      Fizyka techniczna, Materiałoznawstwo, Mikro/Makroekonomia, Grafika inżynierska, Projektowanie systemów Informatycznych / ERP/ MRP, Psychologia, Analiza Matematyczna, Technologia maszyn, Automatyka & Robotyka…. długo by wymieniać listę przedmiotów 😉
      Typowy kierunek dla kreatywnych geeków-sangwiników.

    3. I gdyby nie studia + imprezy to nie miałbym połowy networku znajomych / biznesowego oiraz większości doświadczczeń w postaci relacji międzyludzkich (mocno zaburzonych u nerdo-geeka który grał q3 online nonstop i przejmował botnety na ircu etc.;)
      Tak więc należy podjąć decyzję – czy twój cel to kariera czy spełnienie się jako człowiek?

  13. hehe. swoją drogą ciekawa historia z moimi studiami.
    1. matura (stara), składanie papierów: informa uam, informa polibuda, zarzadzanie i marketing poliubuda
    2. egzaminy, dostaje sie i n a informe i na zarzadzenie (i marketing…) -> wybieram ZiM zwabiony specjalizacją "Gospodarka elektroniczna", bo "przecież już ogarniam kompy" 😉
    3.Kończę 3 rok, nadchodzi czas wyboru specjalizacji… za mało chętnych by utworzyli Gospodarkę Elektroniczną…(r u kidding me?)
    4. Wybieramy razem z innymi niepocieszonymi tzw. mniejsze zło – "Inżynieria komunikacji interpersonalnej & PR"
    I okazało się że były to najlepsze studia (tzn. od początku specjalki;) jakie mogłem wybrać -> idealnie uzupełniały techniczny bełkot o ludzkie umiejętności autoprezentacji, socjotechniki, negocjacji, psychologii itp.
    Tak, wiem, jestem wyjątkiem który potwierdza regułę, że jednak studia w PL nic nie dają, ale serio – studiowałem social media zanim na dobre się zaczęło, propsy dla Marek Miadowicz – the best wykładowca ever 😀

  14. nie miałbym przez 3 lata tego co uwielbiam najbardziej – różnorodności 😉 (Zarządzanie na polibudzie to zbriór wszystkich kierunków technicznych w postraci przedmiotów 1 lub 2 semestrowych;)
    Fizyka techniczna, Materiałoznawstwo, Mikro/Makroekonomia, Grafika inżynierska, Projektowanie systemów Informatycznych / ERP/ MRP, Psychologia, Analiza Matematyczna, Technologia maszyn, Automatyka & Robotyka…. długo by wymieniać listę przedmiotów 😉
    Typowy kierunek dla kreatywnych geeków-sangwiników.

  15. I gdyby nie studia + imprezy to nie miałbym połowy networku znajomych / biznesowego oiraz większości doświadczczeń w postaci relacji międzyludzkich (mocno zaburzonych u nerdo-geeka który grał q3 online nonstop i przejmował botnety na ircu etc.;)
    Tak więc należy podjąć decyzję – czy twój cel to kariera czy spełnienie się jako człowiek?

  16. wszystko fajnie, wszystko fajnie, a jakieś pomysły na kursy związane z usability i user experience? niedawno za pośrednictwem portalu coursera można było wziąć w szkoleniu z zakresu human – computer interaction. czy oprócz tego są jeszcze jakieś ciekawe opcje?

  17. wszystko fajnie, wszystko fajnie, a jakieś pomysły na kursy związane z usability i user experience? niedawno za pośrednictwem portalu coursera można było wziąć w szkoleniu z zakresu human – computer interaction. czy oprócz tego są jeszcze jakieś ciekawe opcje?

  18. No i niestety dziś codecademy zaliczyło wpadkę po wczorajszych pracach na bazie danych, brak kilkudziesięciu ukończonych etapów, brak zdobytych punktów widoczne jedynie zdobyte "odznaki"

  19. Rafał Suchodolski, przeczytałem, obserwuj Codemy.pl, za max. 1 miech będzie info co i jak. Niestety konsultacji non-profit już nie prowadzę. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *