Decyzje biznesowe z pokerem w tle

Decyzje biznesowe z pokerem w tle

Właściwe decyzje biznesowe twoje i twojego zespołu firmowego to klucz do udanego biznesu. Najczęściej jednak mamy za mało informacji wejściowych, aby być pewni tego, co chcemy przedsięwziąć. Wtedy zaczyna się festiwal uproszczeń, stereotypów, czyli tego, co czyni te decyzje gorszymi. Zajrzyj w historię człowieka, gdzie ostatnim etapem jest… poker i podejmuj lepsze decyzje.

Neandertalczyk broni swoich przekonań

Jeśli chcemy zrozumieć, dlaczego mamy problem z właściwymi decyzjami, cofnijmy się do „kamienia łupanego”.

Nasi pradawni przodkowie, jeśli słyszeli w krzakach czającego się tygrysa, to nie analizowali zbyt długo tego dźwięku, tylko po prostu uciekali. Wiedzieli, że aby przeżyć muszą zniknąć z pola widzenia zwierza. Zmiana tego atawistycznego podejścia (przekonania), którego nauczyli ich rodzice, nie wchodziła w grę. Wierzyli, że duże zabija i tyle.

Kilkadziesiąt tysięcy lat temu, w trakcie rewolucji poznawczej, dodatkowo rozwinął się język ludzi i człowiek zbudował umiejętność posługiwania się abstrakcyjnymi pojęciami. Pomimo tego w zbieraczu-łowcy nadal istniał opór przed nowymi informacjami, a nowy rodzaj abstrakcyjnego postrzegania utrwalał go w jego poglądach poprzez tworzenie mitów i nie zawsze prawdziwych opowieści.

Po rewolucji agrarnej i wraz z nadejściem tzw. cywilizacji człowiek jeszcze bardziej rozbudował system wierzeń, tworząc np. religie, a parę tysięcy lat później także spółki z o.o. Cały ten system, jako sztafeta przekazywania pewnego obrazu świata z pokolenia na pokolenie, wrył się w naszą świadomość jako prawda objawiona.

Z powodu dzikiej przeszłości, mózg homo sapiens nie został jeszcze odpowiednio wykształcony, aby podważać ten obraz i status quo. Podejmując wszelkie decyzje, najczęściej opieramy się na tym obrazie, niezależnie od tego, jaka jest prawda w danej sytuacji.

Gadam bzdury, ale mam rację

Pradawni rodzice ostrzegali dzieci przed tygrysami, a dzieci wiedziały, że stosowanie tych doświadczeń jest kwestią ich przetrwania. Podobnie światopogląd dzisiejszych rodziców często rzutuje na poglądy polityczne ich potomków. To „dziedziczone” wierzenia, które bardzo trudno zmienić. Nie chcemy ich zmieniać, bo nasz stary mózg zmiany postrzega jako niepotrzebne ryzyko.

Od czasu do czasu, kiedy usłyszymy informacje na temat, na który nie mamy zdania, to uznajemy PIERWSZĄ informację za jedyną właściwą. Robimy to po to, aby jak najszybciej uciec od niepewności w danym temacie. Stary mózg nie lubi filozofować. Idzie tygrys, to uciekamy!

Nasz domyślny tryb to wiara w to, co usłyszymy, bez weryfikacji. Problem w tym, że nawet jeśli właśnie przyswoiliśmy stek bzdur, to trudno będzie nam to wyplenić. Będziemy ewolucyjnie chronić naszego przekonania do upadłego, np. używając poniższych technik:

  • podważanie informacji bez ich sprawdzenia
  • dopasowywanie dowodów do swoich tez
  • deprecjonowanie adwersarzy
  • chwalenie popleczników
  • lenistwo przeważy nad szukaniem prawdy

Jest jeszcze jeden powód, dlaczego tak upieramy się przy swoim, nie wiedząc, czy mamy rację. Nasze społeczeństwo promuje ludzi sukcesu. Dlatego prawie każdy człowiek chce stosować narrację, że jego życie jest udane dzięki właściwym wyborom. Mylenie się nie pasuje do tego obrazu.

Próbujemy pokazać siebie jako osobę nieomylną, poprzez masę retorycznych sztuczek – zwaną też efektem potwierdzenia (ang. motivated reasoning). W biznesie takie podejście do argumentowania swoich decyzji jest zazwyczaj zgubne.

Oswój niepewność

Ewolucja i instynktowne reagowanie promują w nas podejście: „dobre vs. złe”, „białe vs. czarne”, „0% vs. 100%”. To tzw. myślenie zerojedynkowe. Problem z takim podejściem polega na tym, że rzeczywistość tak nie wygląda. Świat to nie jest 0/1, to odcienie szarości.

Rzeczywistość jest pełna przypadkowości, łutów szczęścia i ukrytych informacji. Jeśli zamykasz się na nowe (wcześniej ukryte) informacje, co do danej kwestii w ramach obstawania przy swoim, to tracisz szanse na podjęcie lepszej decyzji. Zaakceptowanie odcieni szarości i otwartości na nowe okoliczności wymaga dużych zmian w myśleniu, wbrew staremu mózgowi.

Czytaj również:  Mudita - ciesz się z sukcesów innych

Drugi problem biegunowego postrzegania świata to częste ponoszenie porażek. Jeśli w kontekście podejmowanych decyzji zawsze będziesz podchodzić do zagadnień zero-jedynkowo, to w większości sytuacji w życiu nie będziesz mieć racji. Może masz grubą skórę i to przetrwasz, ale nadal nie nauczysz się wiele.

Niektórzy powiedzą, że trzeba być PEWNYM SIEBIE. A może, zamiast doceniać twarde (niekoniecznie mądre) decyzje, trzeba bardziej zagłębić się w to, w jaki sposób stajesz się czegoś (nie)pewny? Może czas oswoić się z mówieniem „nie wiem”, „nie jestem pewny?”.

Może ta niepewność to jest moc, a nie słabość? Może nastąpiły nowe okoliczności cywilizacji, które prześcignęły rozwój mózgu homo sapiens, gdzie instynktowne podejmowanie decyzji jest zgubne, a rozwiązaniem jest akceptacja niepewności i otwartość pełne spektrum?

Biznes (życie) jest jak poker, a nie szachy

Załóżmy, że chcesz ujarzmić stary, instynktowny mózg i otworzyć się na nowe argumenty w celu podejmowania lepszych decyzji. Dobrze na początek inaczej spojrzeć na środowisko, w którym funkcjonujesz – firma lub życie prywatne.

A gdyby porównać firmę (rzeczywistość) do gry logicznej, to która jest najbliżej? Niektórzy porównują jej działania do szachów. Jednak szachy to gra, w której masz wszystkie informacje o stanie rozgrywkina planszy, co minimalizuje wpływ szczęścia i przypadku. Widzisz wszystkie figury i możesz obliczyć całościowo najlepszy ruch.

Anne Duke w książce „Thinking in bets” sugeruje, że nasze życie i poligon wyborów oraz decyzji najbardziej są podobne do pokera. W pokerze większość informacji jest ukryta. Powodzenie w tej grze jest wypadkową dwóch elementów: Twoich decyzji, ale i szczęścia. Znajomość różnicy między nimi to klucz. Na szczęście raczej nie masz wpływu, ale możesz zwiększyć swoje umiejętności w podejmowaniu właściwych decyzji, co sumarycznie zwiększy prawdopodobieństwo wygranej.

Gracz pokera co chwila podejmuje decyzje. Są one zakładami, że pewna wersja przyszłości, w niepewnym środowisku, się wydarzy. Zamiast podchodzić do rozgrywki w trybie 0/1, ocenia prawdopodobieństwo wygranej (odcienie szarości). Kalibruje swoje przekonanie w kontekście dostępnych informacji. Unika emocji, stereotypów, wyobrażeń i tendencyjności. Słowem, zachowuje zimną krew, aby pojedyncze niepowodzenia nie zmieniły jego strategii rozgrywki.

Jeśli mniej doświadczony gracz pokera będzie żył żalem utraty dużej ilości gotówki w poprzednich rozegraniach, to jest duże prawdopodobieństwo, że włączą mu się emocje, aby się „odkuć” i będzie nieracjonalnie obstawiać w kolejnych rozdaniach.

Dobre i złe decyzje

Powtórzmy, decyzja to pewien zakład na to, że jakaś wersja przyszłości się wydarzy. Taki zakład najczęściej podejmujesz na bazie swoich wdrukowanych, ewolucyjnych przekonań. Im bardziej będziesz skłonny aktualizować te przekonania o suche fakty z ewolucyjnymi oporami, tym Twój zakład będzie lepszy.

Jak najszybciej przejść do trybu podejmowania najlepszych decyzji? Trzeba zagrać lub założyć się o coś na prawdziwe pieniądze. Kiedy grający czuje, że coś straci, jest wtedy bardziej skory do weryfikacji informacji i dowodów. Wtedy sprawdza fakty, jest bardziej szczery co do poziomu swojej (nie)pewności. Słowem, wraz z narzuceniem odpowiedzialności (utraty pieniędzy), jest bardziej obiektywny co do informacji, które wpływają na jego decyzję, np. w ramach zakładu lub gry.

Gracze, którzy są bardziej obiektywni co do informacji mającej determinować decyzję, wygrywają w dłuższym okresie. Przyjmują pewną strategię i się jej trzymają, gdzie pojedyncze niepowodzenia nie powodują wywracania strategii do góry nogami (co nie wyklucza przemyślanych modyfikacji strategii).

Dobrzy gracze unikają tzw. resultingu, czyli determinowania swoich działań za pomocą pojedynczych rezultatów. Wiedzą, że dobre wyniki zdarzają się po złych decyzjach, a czasami złe wyniki trafiają się także po dobrych decyzjach. Jeśli gracz pokera ma karetę, to obstawia dużo (dobra decyzja). Jednak inny gracz może mieć wyjątkowe szczęście i trafi mu się poker królewski (bardzo małe prawdopodobieństwo). To, że akurat przegrałeś, nie znaczy, że decyzja była zła.

Czytaj również:  Pomysł na biznes à la startup. Jak znaleźć, a nie wymyślać?

Kluczowe jest uczenie się z serii rezultatów i przemyślane działanie w dłuższej perspektywie (strategia). Jako ludzie nie jesteśmy dobrzy w szerszym postrzeganiu kondycji naszych działań. Nasze chwilowe emocje, z bliskiej przeszłości gdzie zdarzył się negatywny rezultat, mocno wpływają na pojedyncze decyzje. To zaburza obiektywną ocenę tego, jak sobie radzimy. Te małe niepowodzenia deformują obraz całości. To stan, w którym ostatnią rzecz, którą powinniśmy robić to podejmować jakiekolwiek decyzje 🙂

Aby zmniejszyć ilość takich „emocjonalnych wtop”, spróbuj sobie wizualizować, co poczujesz po danej decyzji – po 10 minutach, po 10 miesiącach i po 10 latach (metoda 10-10-10). Może uda Ci się przełożyć decyzję na lepszy moment.

Szukanie prawdy biznesowej z innymi

Na spotkaniach firmowych zdarza się wiele konfliktów i emocjonalnych potyczek z udziałem ego. Tendencyjne myślenie i kurczowe trzymanie się naszych przekonań prowadzi do takich paradoksów:

  • kiedy coś nam się udaje, mówimy, że to dzięki naszym umiejętnościom podejmowania dobrych decyzji, a kiedy coś komuś się udaje, to mówimy, że kwestia szczęścia,
  • kiedy coś nam się nie udaje, to mówimy, że to kwestia braku szczęścia, a kiedy komuś się coś nie udaje, to mówimy, że to kwestia braku umiejętności podejmowania dobrych decyzji.

Powyższe podejście to dążenie do bycia najmądrzejszym w pokoju. Musisz się zdecydować jako szef firmy: albo chcesz mieć zawsze rację, albo chcesz mieć firmę, która dzięki serii najlepszych możliwych decyzji osiąga sukces. Stanie rozkrokiem, poprzez prowadzenie pozornej burzy mózgów, a na końcu zawsze wygrywa Twoja opcja, jest grą pozorów.

Dawaj przykład otwierania się na innych. Jeśli przychodzisz na spotkanie, nie chowaj w rękawie gotowego rozwiązania. Podkreślaj w rozmowie swoją niepewność. Używaj więcej słów, które łączą (więcej „i” zamiast „ale”). Promuj posiadanie swojego zdania ponad wyłączne potakiwanie. Niech sceptycyzm stanie się wartością.

Stosujcie te same standardy dla różnych źródeł, oceniając analogicznie jakość każdego źródła. I najważniejsze, ustalcie, że wynik spotkania i ustaleń należy do grupy, a nie do pojedynczego pomysłodawcy. Wtedy zwiększamy obiektywność bez ego i zwiększamy jakość decyzji.

Czasami w impasie i tak będziesz musiał podjąć ostateczną decyzję. Jednak wartość stworzenia środowiska, w którym króluje racjonalność i merytokracja, jest nieoceniona.

Ciągła nauka decydowania

Na szczęście nie wpłyniemy, ale na swoje umiejętności podejmowania dobrych decyzji przy niepełnych informacjach jak najbardziej. Podsumujmy, co może nam w tym pomóc:

  • ewolucyjne rozumienie homo sapiens – jego ograniczeń do porzucania swoich wierzeń i zmian decyzji
  • świadomość pułapek posiadania „całkowitej pewności”
  • otwartości na informacje wpływające na przekonania i decyzje
  • odróżnianiu poprawności decyzji od szczęścia
  • nieuzależnianie oceny każdej decyzji wprost od jej rezultatu
  • zwiększaniu sumarycznego prawdopodobieństwa w dłuższym okresie poprzez minimalizowanie emocji i maksymalizowanie obiektywizmu
  • częstsze mówienie „nie jestem pewny”
  • przestań funkcjonować w kategoriach miałem czy nie miałem racji, myśl o tym, czy podjąłeś dobre decyzje w kontekście tego, co wiedziałeś (poziom pewności)

Najlepsi pokerzyści wiedzą, że na wynik wpływa łut szczęścia i chwiejne prawdopodobieństwo. Częściej zastanawiają się, jak bardzo nie są czegoś pewni i dopiero obstawiają jakiś rezultat. Jednak ważne są dla nich ciągła nauka i emocje na wodzy.

A co kiedy widzisz tych, którym się udało? Nie kopiuj ich, bo mogli mieć wyłącznie szczęście. Ewentualnie ucz się od nich, jak działają w czasie niepewności.

Chcesz się podzielić swoimi spostrzeżeniami? Napisz do mnie na maciek@hardthings.pl lub na Linkedin (zaproś mnie). Udostępnij proszę ten wpis jeśli uznasz go za cenny. Dziękuję!