Rejs - startupy

Startupy – czy warto być w grupie docelowej własnego e-projektu?

Czy budować startupy dla problemów, które sam dobrze znam na co dzień? A może lepsza jest większa perspektywa przy obserwacji przyszłych użytkowników i bycie poza targetem? Które podejście jest lepsze?

Przy wyborze pomysłu na e-biznes, brak „obiektywizmu”, gdy jesteś w grupie odbiorców, może powodować dominację przyzwyczajeń nad innowacyjnym podejściem do rozwiązywania problemów. Z drugiej strony niechęć do prowadzenia wywiadów z grupą docelową, jeśli się do niej nie zaliczasz, może się skończyć zbudowaniem czegoś co nie nadaje się do użycia.

Startupy m.in. dla mnie!

PLUSY:

  • znasz problemy i ich genezę w środowisku odbiorców,
  • posiadasz bazę kontaktów w razie potrzeby przeprowadzenia wywiadów,
  • możesz samemu wykonać szybko i tanio testowanie rozwiązania pod kątem przydatności i użyteczności,
  • masz szeroką wiedzę kontekstową, przydatną np. przy rozmowie z inwestorem.
MINUSY:
  • być może przyzwyczaiłeś się do jednej metody bycia efektywnym w ramach danego problemu/potrzeby (brak innowacji),
  • a co jeśli zafiksowałeś się na jednym modelu biznesowym, poprzez skupienie się na produkcie i perspektywie wyłącznie Ciebie jako odbiorcy?
  • albo zafiksowałeś się na jednym segmencie klientów, a np. rozszerzenie funkcjonalności może przyciągnąć inne, do których się nie zaliczasz.

Startupy dla innych…

PLUSY:

  • widzisz genezę problemu w szerszym kontekście, a co za tym idzie zauważasz możliwości np. zwiększenia grupy odbiorców o kolejne segmenty,
  • na myśl przychodzą Ci ciekawe rozwiązania biznesowe typu cross-selling, synergie,
  • masz nowatorskie podejście do rozwiązania danego problemu, widzisz więcej niż aktualni „właściciele problemu”.
MINUSY:
  • masz stereotypy na temat grupy docelowej, wtedy startupy przyjmują bardzo ryzykowne założenia o odbiorcach, często nieprawdziwe,
  • musisz włożyć wysiłek we wczucie się w potrzeby przyszłych użytkowników (passion/market fit), w rezultacie odgrywasz kogoś kim nie jesteś,
  • nie masz prawdziwego doświadczenia w użytkowaniu konkurencyjnych rozwiązań.
startupy
PigTune.com

Spróbuj zrobić coś dla siebie?

Nie odpowiem Ci wprost na pytanie, które podejście jest lepsze. To zależy m.in. od Twojego charakteru. Jeśli średnio lubisz wywiady z obcymi ludźmi, to działaj w branżach, z którymi masz jakiś związek. Jednak w pracy i poza nią nie zawsze jest dane nam robić startupy, które odpowiadają naszym potrzebom. Takie życie.
Jednak po iluś tego typu projektach zdecydowałem, że zrobię coś dla siebie. Z początku myślałem o task-trackerze dla zarządzania projektami. Nuda. A może coś związanego z muzyką? Mam masę kawałków na Dropbox, a playerów do nich jak na lekarstwo. No to do dzieła!
Kto: Maciek 🙂
Problem: mam muzę na Dropbox, muszę jej słuchać w instalowanych playerów, a nie lubię instalek, bo muszę mieć je na wszystkich kompach.
Rozwiązanie: prosty player mp3 online, dedykowany dla Dropbox.
Dlaczego: pracuję najczęściej w Chrome i chcę mieć playera w jednej z jego zakładek.
Konkurencja: jest Droptun.es, ale nie podoba mi się widok listy plików i jej działanie.
Ryzyka: brak.
Tak powstało PigTune.com 🙂 Tło kupiłem na portalu typu iStock ($3). Dla listy plików wziąłem gotowy, darmowy komponent. Logo zrobiłem w LogotypeCreator.com (free). Przycisk Dropboxa zrobiłem w Pixlr.com. Małe korekty czcionki w CSS. Następnie gotowy i też darmowy komponent playera mp3. Następnie szybkie oprogramowanie odtwarzania plików w playerze po Dropbox API. Do tego Fanpage i like-button. Finito!
Niecałe 5 godzin i mam coś czego używam codziennie po kilka godzin. Świetne uczucie. Nie wiem czy będę rozwijał ten produkt, ale mam kilka koncepcji dla PigTune, które mogłyby przybliżyć polskim użytkownikom pojęcie chmury. Wbrew pozorom większość nadal nie wie o co chodzi, nie wspominając o muzie w sieci typu iCloud czy Google Music.
Podsumowując, osobiście preferuję robienie projektów, które rozwiązują moje własne problemy. Wtedy nie muszę wchodzić w „czyjeś buty” i wczuwać się w czyjeś potrzeby. To dla mnie trudne.
Być może Ty wykazujesz się większą empatią dla cudzych potrzeb i widzisz wielki potencjał w rozwiązywaniu problemów innych osób. Gratuluję! Jednak uważam, że budowanie dla innych jest jeszcze trudniejsze niż dla samego siebie.
Dlatego warto w wykonać proste ćwiczenie – wymyślić jakiś produkt dla siebie. Np. metodą C-P-S. Zrób potem prosty prototyp rozwiązania i odpowiedz sobie czy za rok też będziesz go używać kilka razy w tygodniu? Nie? Próbuj dalej! Bo przy obcych problemach będzie jeszcze trudniej znaleźć to coś…
W nagłówku użyto kadru z filmu „Rejs” Marka Piwowskiego

Czytaj również:  Nie wymyślaj startupów [prezentacja]

Komentarze (Dodaj swój):

  1. Poruszyłeś bardzo ciekawy problem. Często mam takie dylematy rozumiem Cię doskonale.
    Zawężenie perspektywy, o którym piszesz w przypadku "startupu m.in. dla mnie", może być także spotęgowane brakiem weryfikacji wyników (np. poprzez iteracje). W tym przypadku przecież sam wiesz najlepiej jak produkt ma wyglądać w szczegółach, testowanie i feedback odbywa się tylko w twoich rękach. To znacząco może podnieść koszty realizacji.
    Przy weryfikacji poszczególnych etapów realizacji przy produkcie "dla innych" masz szansę korygować obrany kierunek odbierając częsty feedback.
    Pewnie da się ten problem mitygować, ale warto mieć go na uwadze decydując się na realizację dla siebie.
    Przykładem może być użycie grafiki/tła (choć mniej merytorycznym). Być może nie znając wymagań można byłoby zaoszczędzić $3 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *