Pudelek i plotki w firmie

Pudelek i plotki w firmie

To, co ludzie mówią w firmie i o firmie może być barometrem atmosfery i kultury organizacji. Z drugiej strony to, co zespół myśli o firmie i o Tobie jako szefie czy menadżerze, może być bardzo mocno odklejone od rzeczywistości, np. przez plotki. Skąd biorą się plotki w firmie i jak sobie z nimi poradzić?

Plotka w drugim obiegu

Większość z nas ma tendencję do oceniania i komentowania współpracowników. Rozmowa o innych ludziach dotyczy najważniejszej części naszej rzeczywistości – relacji międzyludzkich. Prawie niemożliwym jest funkcjonowanie poza nimi. Lubimy opowiadać sobie o wzajemnych zachowaniach, wspominamy wspólne chwile, a czasem wyrażamy się o kimś krytycznie. Po prostu mówimy, co myślimy, choćby niepochlebnie.

Gorzej, jeśli istnieją bardzo słabe przesłanki do krytycznych tez. Wtedy opinia może stać się plotką, czyli twierdzeniem mającym mało wspólnego z rzeczywistością. Jakie są funkcje plotek w firmie i poza nią?

  • pośredni upust złości wobec wybranej osoby,
  • nuda i brak zajęcia,
  • kompensowanie własnych deficytów,
  • bezsilność wobec otaczających absurdów.

W firmie plotki krążą najczęściej w tak zwanym drugim obiegu informacji. Szef tworzy kanał komunikacji, np. na Slacku (internetowy komunikator w firmie), ale zaraz powstaje lustrzany kanał, gdzie są wszyscy oprócz szefa 😉 Oczywiście są też wiadomości prywatne i pogaduszki przy kawie w kuchni. 

Taki obieg jest czymś normalnym i będzie istnieć zawsze. Przedsiębiorcy, którzy chwalą się, że jego firma jest czysta od plotek muszą po prostu poczekać trochę dłużej żeby powstała okazja aby się o tym dowiedzieć. Każdy zespół buduje własną przestrzeń do komentowania rzeczywistości. Pogódź się z tym. 

Wykwity w głowach 

Ok, godzimy się z równoległym światem, w którym ludzie prezentują swoje wyobrażenia. Jednak kiedy czasami dochodzą do Ciebie szczątki taki rozmów, to włosy jeżą się na głowie. Poniżej podaję przykłady “interpretacji” zdarzeń przeradzających się w plotki (prawdziwe historie). 

  1. Szef postawił na półce w swoim pokoju popsutą, niepodłączoną kamerkę –> plotkarz rozniósł wieść, że tenże nagrywa ludzi, którzy przychodzą do niego na spotkania i zbiera na nich haki.
  2. Prezes poprosił office managera o wydrukowanie 10 kartek, po czym położył je na biurku pod laptopem –> 3 osoby kolejnego dnia poszły na L4, wiele miesięcy później przypadkiem wyszło, że plotkarz ostrzegł kolegów i koleżanki, że prezes niby wydrukował wypowiedzenia.
  3. Manager wyższego szczebla spotykał się w salce co tydzień z nauczycielką języka obcego, aby trenować swój angielski –> plotkarz poinformował drugi obieg, że manager złoży prawdopodobnie papiery o rozwód, bo tak mu dobrze idzie na tych spotkaniach.
Czytaj również:  Komandosi i policjanci w firmie

Znam jeszcze kilkadziesiąt takich historii, ale szkoda strzępić klawiatury na takie bzdury. Z jednej strony niech pierwszy rzuci kamienień kto nie upraszczał tego co zobaczył. Z drugiej strony jest pewna granica gdzie zaczyna się coś na kształt pudelkowatej mentalności.

Każdy powinien czasami spojrzeć w lustro i zastanowić się jaki wpływ ma to co komunikuje, nie tylko CEO. Nie jest żadnym usprawiedliwieniem stwierdzenie: “a może jednak szef daje powody na to, aby tak myśleć?”. Nie. Moje podejście brzmi: albo masz odwagę zapytać o coś przełożonego, albo wolisz taplać się w błotku. Twój wybór.

Kto roznosi plotki w firmie ten odchodzi

Są oczywiście wzajemne żarty jednych o drugich, gdzie jawnie ubarwiamy opowieści o kimś, ale nie mamy złych intencji. Pokazujemy dystans do siebie i to, że potrafimy śmiać się z siebie. Istnieje jednak niewidzialna granica, za którą zaczyna się toksyczna plotka. 

Dokładasz wiele starań, aby zbudować fajną kulturę firmy. Chcesz zintegrować zespół, aby lubił ze sobą pracować i był efektywny. Jednocześnie ktoś produkuje toksyczne opowieści, że w firmie wszystko jest źle. Twój wysiłek idzie na marne. To może powodować, że organizacji idzie gorzej i np. musi zwalniać. Kto wtedy jest współautorem takich skutków?

Oczywiście plotkarz nie ma sobie nic do zarzucenia. Pierwszy bije w dzwon, że co ta firma wyrabia i jak można zwalniać tak wspaniałych ludzi. Taka osoba nigdy nie ma odwagi spojrzeć Ci w oczy i powiedzieć, co dokładnie jest nie tak. W rozmowie wszystko jest elegancko, a Ty zachodzisz w głowę… kto tu mąci.

Pisałem wcześniej, że “ludzie gadają”, co jest naturalne, ale akceptacja istnienia równoległych kanałów komunikacji nie oznacza braku zarządzania tym, jaki ma to wpływ na funkcjonowanie firmy. Jeśli mam sporo dobrych relacji w firmie jako jej szef to zawsze wcześniej czy później dotrze do mnie, kto ma nadzwyczaj wybujałą wyobraźnię.

Czytaj również:  Disruptomania - stan wiecznego nienasycenia i chciwości

W końcu identyfikuję takiego osobnika, dla którego plotka nie jest wypadkiem przy pracy, bo miał gorszy dzień, ale systemowym i stałym sposobem funkcjonowania. Takiemu współpracownikowi nie daję drugiej szansy, nie pytam, dlaczego to robi, nie interesuje mnie to. Słowa od osoby o takich wartościach nie mają dla mnie znaczenia. Dla niektórych to oznaka zbyt zerojedynkowego podejścia, a dla mnie dyskusja z taką osobą to strata czasu.

Mąciciel czy plotkarz, który swoimi wykwitami rozwala od środka firmę, musi odejść. Daj mu więc 15 minut na spakowanie osobistych rzeczy i krótkie pożegnanie (pamiętaj o zachowaniu okresu wypowiedzenia ze zwolnieniem z wykonania obowiązków). Musiałem tak zrobić kilka razy na swojej drodze i z perspektywy kilku lat, nie zrobiłbym inaczej. Mogę jedynie żałować, że tak późno zareagowałem.

Ty też zarażasz pewnym podejściem

Żeby nie było tak różowo i jednostronnie. Ty jako szef firmy i tak odpowiadasz za to, jak organizacja finalnie “wygląda”. Jeśli za często zdarza Ci się coś chlapnąć, nie dziw się, że ludzie będą wtedy chlapać x10. Oni poznają granice jakie wyznaczasz i starają się dostosować do prezentowanego stylu działania.

Jeśli za każdym razem masz niewybredne żarty o klientach, to nie dziw się, że tenże klient dla zespołu staje się idiotą. Jeśli wytykasz coś komuś publicznie, nie bądź zaskoczony, że drugi obieg zlinczuje Cię w swoim gronie.

Jak zapobiegać zatem plotkom? Pokaż, że szanujesz innych i nigdy nie rozjeżdżasz nikogo walcem bez jego obecności w pokoju. Krytyka drugiej osoby bez jej obecności czasem jest niezbędna, np. w rozmowach managerów o danym pracowniku, ale w większości przypadków jest katalizatorem konfliktów, plotek i stereotypów.

Spróbuj stosować tak często, jak się da podejście: jeśli rozmawiamy o danej osobie bez jej obecności, to spróbujmy sobie wyobrazić, że ona tam jest. Poniższa prezentacja na TedX świetnie to prezentuje. 

Jak postrzegasz rolę plotki w firmie? Możesz też napisać do mnie na maciek@hardthings.pl lub na Linkedin. Udostępnij proszę ten wpis jeśli uznasz go za cenny, Dziękuję!