Pomysł na biznes à la startup. Jak znaleźć, a nie wymyślać?

Pomysł na biznes à la startup. Jak znaleźć, a nie wymyślać?

Chcesz zbudować własną firmę? Jeśli tak to zaczynasz od koncepcji, za którą przyszli klienci będą chcieli zapłacić. To Twoja pierwsza ważna decyzja w nowym biznesie. Z drugiej strony ktoś kiedyś powiedział, że sam pomysł na biznes jest wart 1 zł + VAT, a wykonanie tego pomysłu jest wszystkim. Jednak ten pomysł na firmę nada kierunek Twoich działań na kilka lat. Może warto pochylić się na tym wyborem, aby nie powtarzać błędów innych?

Pomysł na biznes czy na startup?

Co to jest ten startup? Niektórzy mówią, że to firma, która zmienia świat, w domyśle na lepsze (tutaj więcej tej dobroci). Ja wybieram definicję, że to rodzaj firmy nastawionej bardzo agresywnie na wzrost np. przychodu czy liczby użytkowników. Rentowność w startupie często przegrywa z budowaniem jego wartości pod przyszłą sprzedaż firmy. Tego typu twory uwielbiają inwestorzy, chcący multiplikować wkład.

Większość startupów działa w internecie, który ma niemal nieograniczone możliwości dystrybucji. Po pandemii adaptacja ludzi do cyfrowych narzędzi bardzo przyspieszyła. Więc jeśli nastawiasz się na dynamiczny wzrost, to może warto szukać pomysłu na biznes w świecie online.

Startupy mają jeszcze jedną ważną cechę: szukają rozwiązań, które zmienią reguły gry na istniejącym rynku. Np. Airbnb podwoiło bazę noclegową na globie lub inaczej mówiąc, stało się największym zdecentralizowanym hotelem na świecie. Te zmiany wytworzyły dla klasycznych hoteli zupełnie nowe wyzwania.

Te dwie cechy startupów: świat online i podważanie status quo, mogą Cię inspirować (lub odrzucać) w procesie poszukiwania pomysłów na biznes.

Syndrom pierwszego durnego pomysłu na firmę

Paul Graham – szef Y Combinator (YC – największy inkubator startupowy na świecie) – założył swój pierwszy biznes internetowy w 1995 r. Jako że był absolwentem ASP, założył galerię sztuki online. Jednak dość szybko okazało się, że dla galerii publikowanie prac artystów online stało w sprzeczności z ich interesem.

Paul mimo tego inwestował dalej swój czas i energię, bojąc się, że dotychczasowa praca pójdzie na marne. Dopiero później zrozumiał, że inwestycja dużej ilości czasu nie oznacza, że pomysł jest dobry. Wytrwałość jest ważna w budowie biznesu, ale jeśli dostajesz jasne sygnały z rynku, że to nieporozumienie to przestań tracić czas.

Swojego czasu budowałem Instagrama nr 2, którego nikt nie chciał używać. Równolegle umieściłem w sieci interaktywne tutoriale nauki programowania w sieci i zagadnąłem, że może warto zrobić szkołę IT. Ludzie pisali do mnie codziennie, kiedy w końcu zrobię taką szkołę?! Myślałem sobie: „czego oni chcą, muszę się skupić na swoim Instagramie, przecież tyle już zapłaciłem podwykonawcom”. Kurtyna.

Ten wpis ma Ci pomóc zminimalizować syndrom pierwszego kompletnie nietrafionego pomysłu. Co prawda ciężko powiedzieć jednoznacznie, że jakiś pomysł jest słaby. To zależy od okoliczności, kontekstu czy czasu wdrożenia (timing). Jeśli jednak proponujesz coś, zupełnie nie zwracając uwagi na potrzeby ludzi, to jest bardzo prawdopodobne, że Twój pomysł na biznes nie ma szans powodzenia.

Najpierw problem, potem rozwiązanie.

W YC szefowie inkubatora rozdają ludziom koszulki z napisem „Make Something People Want”. To banalne zdanie nigdy się nie zdezaktualizowało, jednak do wielu młodych twórców firm to nie dociera.

W modelach biznesowych typu Lean Canvas (przeczytaj o nim tutaj), najczęściej najsłabszym elementem nie jest opisane rozwiązanie, a przedstawiony problem lub potrzeba. Wynika to z tego, że wielu twórców najpierw koduje rozwiązanie, w których szybko się zakochuje. Potem kierują się do inwestora i wymyślają na poczekaniu potencjalny problem przyszłego klienta pasujący do tego rozwiązania.

Oczywiście powinno być na odwrót. Najpierw znajdujesz problemy i potrzeby grupy ludzi w ramach roli obserwatora. Pomysłu na biznes (rozwiązanie) nie wymyślasz. Budujesz rozwiązanie jako logiczną odpowiedź na potrzeby, które wcześniej zaobserwowałeś.

Najpierw problem, a potem dopiero budowanie. Jeśli nie znasz branży, nie wiesz, kto jest Twoim odbiorcą i jakie ma bolączki, to nie wypowiadaj wcześniej słów „portal, aplikacja, serwis www”. Najpierw poznaj odbiorcę i jego pragnienia. Podejdź do tego tak:

  • Zakochaj się w problemie, potrzebach i ludziach, którzy je mają.
  • Potraktuj rozwiązanie jako coś, co zawsze może się zmienić w zależności od potrzeb odbiorców. Jeśli zakochasz się w produkcie, to zapomnisz o tych, którzy mają Ci za niego płacić.

W końcu najlepszym sposobem na zarabianie pieniędzy jest robienie tego, czego ludzie chcą.

W Y Combinator wymyślone problemy i rozwiązania nazywa się sitcomowymi. Nawiązuje to do roli scenarzysty sitcomu, który np. tworzy rolę startupowca, następnie wymyśla problem odbiorców i jakiś portal 😉

Wyjdź do ludzi

Jeśli chcesz znaleźć dobry problem, to na start wyjdź z przeświadczenia, że dokonasz tego bez kontaktu z otoczeniem. Choć to najwygodniejsze zamknąć się w zaciszu i kodować swoje dzieło. W Polsce swego czasu zabawy w startupy najczęściej wyglądały tak:

  • pomysł na cokolwiek bez wnikania w potrzeby ludzi – na tym etapie kończy wiele osób, to tzw. seryjni pomysłodawcy, którzy marzą o budowie firmy nie wiedząc nawet co chcą robić
  • pozyskanie pieniędzy z unii
  • dwa lata budowania w zaciszu modnego biura za pieniądze z dotacji
  • wpis na Linkedin o wejściu w pozycję CEO
  • publikacja rozwiązania
  • zerowy przychód
  • zniechęcenie i porzucenie

Istnieją tryliardy linijek kodu rozwiązań, które wylądowały w koszu, bo założyciele zapomnieli spytać potencjalnych odbiorców o zdanie. Ktoś kiedyś powiedział: „Get Out Of The Building”. To warunek wstępny. Nie możesz w odcięciu od świata, wiedzieć czego ten świat chce.

Kontakt z innymi to pierwsza weryfikacja kierunku działań. Czy jesteś w stanie znaleźć 2, 3, 10 osób, które mają wspólny problem i zapytać ich jak sobie radzą, czego szukają? Nie? To jak chcesz znaleźć kolejnych 1000 klientów? Zacznij od rodziny, przyjaciół, kolegów z pracy. Przestań się lenić czy gadać o nieśmiałości. Jeśli niech chcesz się przełamać, to wracaj na etat.

Wczesna weryfikacja pomysłu na biznes

Po pierwsze badając potrzeby, nie przychodź do ludzi z rozwiązaniami (apkami) i nie pytaj, czy by użyli. Przynajmniej na początku. Załóżmy, że poruszamy się w temacie odchudzania i chcesz zbudować coś w tym obszarze. Zacznij od takich pytań:

  • co robisz, aby schudnąć, jak to wygląda na co dzień?
  • jakie są największe wyzwania w procesie odchudzania?
  • jakich rozwiązań używasz aktualnie?
  • co ci się w nich podoba, a czego brakuje?
  • a czemu nie używasz tamtych rozwiązań, co jest barierą?
  • czego się obawiasz w nowościach dotyczących odchudzania?
  • jak często próbujesz czegoś nowego?
  • ile wydałeś na takie rzeczy kasy w ostatnim roku?
  • czy masz znajomych, którzy też walczą z wagą? jak to i nich wygląda? dasz mi kontakt?

Rozmowa z setką takich osób pozwoli Ci zobaczyć większe spektrum zagadnienia i zdecydować gdzie warto pociągnąć rozmowę czy tok myślenia. Daj sobie czas na trawienie takich spotkań. Czasem wnioski przyjdą same. Zobaczysz nowe możliwości i luki w obecnych rozwiązaniach.

Próbuj wejść w kogoś buty. Niektórzy założyciele zatrudniali się w zawodach, swoich przyszłych odbiorców. Spójrz na świat oczami przyszłych klientów.

Czytaj również:  Startupy zmieniają świat! Na lepsze?

Z rozmowy możesz też wyciągnąć czy problemy, z którymi ludzie się mierzą, są dla nich naprawdę palące, czy takie sobie. Na 99% tylko za te pierwsze będą chcieli w przyszłości zapłacić. Tak czy siak, traktuj te problemy jako hipotezy.

Kiedy nadejdzie czas proponowania rozwiązania lub jego prototypu, to jednocześnie zaczniesz weryfikować swoje hipotezy co do ważności problemu. Jednak nie pytaj pierwszego lepszego: „czy byś użył tego?”, zapytaj: „czy zapłacisz za to 50 zł miesięcznie?”.

Nawet przy twierdzącej deklaracji pozostaje to tylko deklaracją i właściwa weryfikacja odbędzie po opublikowaniu rozwiązania. Dlatego bądź czujny czy ktoś Cię zbywa, czy ktoś chce sobie pogadać, albo robi koncert życzeń, a i tak niczego nie kupi.

Moim filtrem jest to czy po jakimś czasie dalej jestem traktowany jak namolny komiwojażer, czy też niektórzy rozmówcy sami zaczynają mnie zaczepiać i dopytywać.

Własne potrzeby

Kolejne pytanie. Budować dla siebie (i innych) czy tylko dla innych? Początkującym przedsiębiorcom zaleca się pierwszą ścieżkę. Budowanie dla innych, przy jednoczesnym abstrahowaniu od branży, podobno częściej udaje się u bardziej doświadczonym (seryjnym) przedsiębiorcom.

W sumie ta seryjność wpisuje się trochę w rolę inwestora, który wchodzi w coś, o czym często ma małe pojęcie, ale ma informacje, że warto budować. Zatrudnia więc ekspertów, managerów i w sumie najlepiej jakby za bardzo tam nie mieszał.

Choć czasami przydaje się świeże spojrzenie tam, gdzie wszyscy eksperi nie potrafią już spojrzeć świeżym okiem, ja bardziej wierzę w korzystanie z potencjału doświadczenia, które zdobyłem dotychczas w swoim życiu. Warto je wykorzystać.

Dlatego jestem orędownikiem budowania w obszarze, w którym mam jakąś wiedzę, albo chcę rozwiązywać problemy, które dotyczą również mnie. Wtedy wstępną walidację problemu masz za sobą – w końcu własny problem jest dowodem na jego istnienie. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyś stał się jednocześnie jednym z testerów budowanego rozwiązania.

Spytaj się sam siebie jaki problem masz, który chciałbym, aby ktoś rozwiązał za Ciebie. Może to jest pomysł na biznes? A jeśli masz dodatkowo wiedzę jak zbudować rozwiązanie to tym lepiej! Twórcy wielkiej piątki zbudowali pierwsze wersje swoich produktów własnymi siłami i dla swoich potrzeb.

Wybierając docelowo pomysł na biznes, stawiaj na to: w czym jesteś dobry, co Cię kręci i co może dawać wartość innym. W ciężkim chwilach, które nadejdą na pewno, takie osobiste połączenie z problemem pozwoli Ci wytrwać.

Tam gdzie gnój, tam kasa

Wspomniałem, że warto wybierać obszary, które Cię interesują. Niestety czasami idzie to w parze z poszukiwaniem pomysłów na biznes, które są sexy. Tworzymy dziwną apkę, setny photo-sharing, ale nikt z użytkowników nie kwapi się do wykładania gotówki.

Po drugiej stronie są „gardzone” branże, które mniej lub bardziej zaszły rdzą: służba zdrowia, oczyszczanie miasta, edukacja licealna, produkcja dla budowlanki, opieka nad seniorami. Ile tam jest problemów? Masa. Jakie są potencjały? Ogromne.

Jednak nakładamy filtr sexy i nie chcemy dostrzec potencjalnych rozwiązań, które mogłyby wnieść ogromną warto dodaną. Księgarnie też kiedyś były na wylocie, a na ich bazie Jeff Bezos zbudował największą firmę na świecie. „Najwięcej szans na pieniądze jest w najnudniejszych branżach” – to słowa Jeffa.

Dla Paula Grahama samo zarabianie pieniędzy było z początku czymś „brudnym”. Dziś mówi: jako przedsiębiorca musisz pozbyć się ambiwalencji do kasowania ludzi za swoje usługi. Tu nie ma miejsca na wahanie się.

Jeśli jesteś w nudnej branży i lubisz to, co robisz, masz szczęście. Jeśli nie to nie idź do innej branży na siłę. Lepiej zachować entuzjazm na ciężkie momenty. Przynajmniej skup na celowaniu w istniejące potrzeby, bez tworzenia nowych. Tych istniejących starczy jeszcze na dekady.

Życie w przyszłości

Twój pomysł na biznes można nazwać hipotezą. Można też go nazwać zakładem o to, co się wydarzy w przyszłości (tutaj więcej o tym). Możesz obserwować dzisiejsze potrzeby ludzi, a możesz jednocześnie myśleć, jak te potrzeby ewoluują za kilka lat, np. z powodu zmian technologicznych czy prawnych. Jak zaglądać w przyszłość?

Po pierwsze warto żyć i pracować na krawędzi technologicznych zmian. Np. jako programista w firmie zajmującej się blockchain czy jako marketingowiec w startupie HealthTech albo w organizacji non-profit wdrażającej cyfrowe rozwiązania do szkół. A może masz znajomych, z którymi potrafisz bez końca dyskutować o innowacjach z portali technologicznych? Dzięki takim okazjom lepiej zrozumiesz, co właśnie się zmienia na świecie i do czego to może prowadzić.

Pomocnym jest też obserwowanie procesu stawania się oczywistymi rozwiązań, które kiedyś były dużą innowacją. Potem możesz spojrzeć, co kiedyś będzie oczywiste, co będzie kwestią czasu. Brak własności aut? Lekarz bot? Sztuczne mięso? Łam status quo, uruchom ciekawość i zadawaj pytania typu: czy e-mail to optymalne rozwiązanie? Tak powstał Slack.

Czasami nie musi być to ogromna innowacja. Wystarczy, że zaobserwujesz, że np. mnóstwo pracowników biurowych wykonuje dziś ogrom powtarzalnej pracy. Już powstają rozwiązania (tzw. RPA), które zautomatyzują taką „klikologię”. Żyj w przyszłości i buduj to, co wydaje się interesujące i potrzebne.

Zaglądając w przyszłość, możesz też zadawać sobie pytanie: czy ten pomysł będzie początkiem czegoś wielkiego? Lepiej jednak skupić się na tym, czego będzie brakować i jednocześnie iść w coś, co ma dużo opcji w przyszłości. To zwiększy możliwości korekt i prawdopodobieństwo zbudowania czegoś dużego, niekonieczne mierzonego ilością pracowników.

Czerwone akwarium

Zapewne wiele razy słyszałeś „ale to już było”. Nie chodzi o piosenkę Maryli. Chodzi o to, że ktoś podważa unikalność Twojego pomysłu na biznes. Spieszę poinformować, że 99% największych firm technologicznych nie było pierwszymi na rynku w swojej specjalności.

Czy to źle, że ktoś już zrobił coś podobnego do Twojej koncepcji? Wręcz przeciwnie? Rosnący tłok jest właściwe dobrym znakiem, bo może oznaczać wielki popyt i że istniejące rozwiązania wciąż nie są wystarczająco dobre. Nie popadaj w poczucie, że się spóźniasz. Niech konkurencja i jej kolejne kroki staną się inspiracją do tego, co można zrobić lepiej.

Kiedy Stripe wchodził na rynek, istniała już masa rozwiązań dla e-płatności. Jednak startup wygrał poprzez uczynienie procesu wdrożenia tych płatności banalnie prostym. Nie był to wielki wyczyn technologiczny. Wystarczyło dojrzenie wad w istniejących rozwiązaniach, gdzie skorzystanie z nich było drogą przez mękę.

Użytkownicy rozwiązań konkurencyjnych są świetnym źródłem informacji jak zbudować produkt lepszy od istniejących. Nawet mała grupa może być dobrym przyczółkiem do weryfikacji hipotez. Może nagle dojrzysz szansę na redefinicję problemu, która wywrócić do góry nogami krajobraz pozornie bardzo innowacyjnych firm.

Niedoświadczeni założyciele zazwyczaj dają konkurentom więcej uznania, niż ci na to zasługują. Warunkuje to m.in. ich mniejsza elastyczność w porównaniu do początkującej firmy. To, czy ci się uda, zależy o wiele bardziej od Ciebie niż od konkurencji. Wyjątkiem są np. marketplaces gdzie często pierwszy większy gracz bierze wszystko. Gdzie indziej „bycie pierwszym” nie ma prawie żadnego znaczenia.

Czytaj również:  Przyjaźń w pracy i zabawy zapałkami

Reasumując, nie szukaj unikalnego rozwiązania, ale szukaj unikalnego spojrzenia na problem, czego inni nie potrafili, w celu budowania wyróżników. Co do zagęszczenia rynku, lepiej mieć dobry pomysł z konkurentami niż zły bez nich i bez popytu.

Ciekawym jest spojrzenie w stronę marek luksusowych. Dlaczego ludzie tyle za nie płacą? Bo ich bardzo chcą. I ci, których na to stać i ci, których nie. Może tak jak Henry Ford spróbuj dostarczać istniejące dobra luksusowe, ale dostępne na każdą kieszeń? Nie wymyślasz nowych potrzeb, wchodzisz w gęsty rynek, ale znajdujesz np. rozwiązanie na znaczną obniżkę kosztów produkcji. Wtedy czerwone od krwi akwarium staje się bardziej przejrzyste.

Usystematyzowany proces weryfikacji pomysłu

Chciałbym trochę uporządkować powyższą beletrystykę, według tej prezentacji z YC School.

  • Startup = Wzrost
  • Pomysł na biznes to hipoteza
  • Ocena Problemu – warto aby Twój problem miał co najmniej 2-3 poniższe cechy, jako te z wysokimi wartościami (oprócz rozmów, szukaj raportów).
    • Popularność – czy wiele osób ma ten problem?
    • Wzrost – czy coraz więcej ludzi ma ten problem?
    • Palący – czy ten problem jest dla ludzi ważny?
    • Obligatoryjny – czy ludzie nie mają wyboru i muszą go rozwiązać? (np. zmiany prawne)
    • Drogi – czy istniejące rozwiązania są drogie? Jaka jest obecna wartość rynku?
    • Częsty – czy ludzie zderzają się z tym problemem lub myślą o nim kilka razy dziennie?
    • Odnieś to do zachowań ludzi, których będziesz oczekiwać w przyszłości w formie zakupu:
      • Motywacja – muszę rozwiązać ten problem, to jest dla mnie bardzo ważne
      • Możliwość – O! Wy macie interesujące rozwiązanie!
      • Wyzwalacz zachowania – tworzysz okazje do skorzystania z rozwiązania.
  • Rozwiązanie (apka, portal, przedmiot, usługa itd.) – jest ono odpowiedzią na problem. Unikaj rozpoczynania działań od rozwiązania. Budowanie bez odniesienia do potrzeb jest pozbawione sensu.
  • Wyróżnik na start – warto abyś miał co najmniej jeden:
    • Założyciele – czy jesteś człowiekiem z istotnym sukcesem na koncie, który ma niezbędne doświadczenie?
    • Rynek w Twojej niszy – czy rośnie +20% rocznie?
    • Produkt – masz pomysł, aby był x10 lepszy od istniejących rozwiązań?
    • Darmowi klienci – czy masz jakieś dojścia do darmowego kanału marketingowego dla pozyskania klientów?
    • Monopol – rzeczywiście jeszcze nie ma nikogo na twoim rynku albo masz sensowny plan obalenia istniejącego giganta?

To jest pierwsza walidacja koncepcji „na sucho”. Ja bym dołożył jeszcze kwestie klarowności opisu koncepcji. Jeśli prezentujesz kolejnej osobie swój pomysł na biznes i nikt ni w ząb nie rozumie, o co Ci chodzi, to nie obrażaj się, tylko popracuj nad jego zwięzłą i jasną komunikacją. To też pozwala samemu lepiej zrozumieć, co chcę budować.

Jest też podejście do budowania firmy na bazie analogii i analizy innych produktów, czy badań rynku. Nie prowadzisz samodzielnie aż tylu rozmów z przyszłymi klientami. Jednak ta opcja jest według YC zarezerwowana dla mocno doświadczonych osób, które zbudowały już co najmniej jedną udaną firmę.

Czy ten pomysł na biznes jest naprawdę dobry?

Kiedy wstępnie wybierzesz kierunek swojej działalności to pewnie najbardziej dręczącym, będzie utrzymanie pewności co do słuszności decyzji. Co zrobić, aby się upewnić, że dokonałeś właściwego wyboru? Istnieją jakieś raporty, opracowania, kogo o to pytać?

Istnieje 1 najlepszy sposób. Wypuścić prototyp rozwiązania, tzw. MVP (Minimum Viable Product), o którym przeczytasz tutaj. Jeśli chcesz zbudować bot poradnikowy, to stwórz landing page z okienkiem czatu (gotowa zewnętrzna aplikacja) i obsługuj ludzi wchodzących na stronę. Jako robot.

Unikniesz wtedy budowania rozbudowanego bota, co zajmie kilka miesięcy lub lat – „If You Build It, They Won’t Come”. Pomyśl, jak może wyglądać niskokosztowy prototyp. Takie MVP odpowie Ci na zimno o wiele więcej niż deklaracje w badaniach.

Największy błąd na tym etapie to zbyt długie zwlekanie z publikacją rozwiązania czy prototypu. Myślisz, że jak Uber publikował swoją aplikację, to robił z tego wielkie święto i ogłaszał na forum, że z sukcesem uruchomił coś tam? Nie. Publikował wcześnie niedoskonałe wersje i je poprawiał.

Tu nie ma się czego bać. Mój znajomy zbudował kiedyś apkę do obsługi klienta. Wstawił cennik i odpalił. Zero. Poprosiłem, aby na 1 dzień dał swoje usługi za darmo. Przez kolejny miesiąc nikt nawet nie założył konta, pomimo sporych środków na reklamę. Przynajmniej dowiedział się, że pomysł nie jest dobry lub źle go komunikuje. To kolejny etap na inny artykuł – nauka i ewentualnie pivotowanie (zamian modelu, produktu). Wypuść i ucz się.

Kompas

Każdy z nas chce wiedzieć, czy jego pomysł na firmę „zażre”. Czy będą klienci i wzrost, czy przyjdzie inwestor, czy sprzedam z nawiązką? To są pytania natury bardziej biznesowej. Są ważne, ale warto je miksować z tym, co lubisz i chcesz w życiu robić.

Wraz z nowym biznesem lub nowymi dużymi produktami staram się kierować poniższym subiektywnym kompasem, który jest jednocześnie połowicznym podsumowaniem całego tekstu.

  • zajmuj się problemami, na których rozwiązywaniu zależy i Tobie i sporej ilości osób, osobiste powiązanie z problemem pozwoli przetrwać ciężkie chwile i próbować dalej
  • wychodź do ludzi, czytaj, bądź ciekawy, kieruj się na krawędź zmian technologicznych
  • rozwiązanie jest odpowiedzią na potrzeby, nie buduj firmy dla firmy, buduj dla ludzi użyteczne rzeczy
  • uderzaj wąsko i głęboko 😀 ale tam, gdzie powstaje najwięcej możliwości na przyszłość
  • szukaj w przyszłości oczywistych następstw, jeśli irytuje Cię, że nie masz w książce klawiszy Ctrl+F to może znak, że żyjesz w przyszłości
  • konkurencja to znak popytu i inspiracja do zbudowania lepszego produktu
  • sprawdzaj po czasie swój entuzjazm do koncepcji, zanim wystartujesz
  • skupienie i wytrwałość to klucz egzekutywy pomysłu na biznes, wielu wygrało tam, gdzie inni odpuścili, to jest pieprzony maraton; staraj się nie zostać 23-latkiem z 14 położonymi startupami (10 srok za ogon)
  • utrzymuj pewność siebie, ale balansuj ją czasem z elastycznością na szczegóły, na końcu to zawsze Ty podejmujesz wewnętrzną decyzję gdzie pójdziesz
  • początkowo nie traktuj procesu poszukiwania zawsze jak sztywnego procesu, czasami podejście do tego, jak do zabawy czy zaspakajania ciekawości daje równie dobre rezultaty 🙂
  • ryzykuj, aby nie żałować!

Pomysł na biznes to też trochę wybór jak żyć. Oceń szanse rynkowe pomysłu i jednocześnie na to, czy chcesz spędzić nad czymś kolejne 5-10 lat. Dlatego na pytanie, czy pomysł jest dobry, odpowiedzą Ci odbiorcy i Ty sam. Powodzenia!

Artykuł bazuje gdzieniegdzie na moich doświadczeniach, ale w ~90% na kilku świetnych esejach Paula Grahama i publicznych materiałach z YC School.

Chcesz się podzielić swoimi spostrzeżeniami? Napisz do mnie na maciek@hardthings.pl lub na Linkedin (zaproś mnie). Udostępnij proszę ten wpis jeśli uznasz go za cenny. Dziękuję!